Sudo

blog perwersyjnie przyprawiony
Wróciliśmy z dwutygodniowego pobytu w Dublinie święcie przekonani, że sąsiedzi zdążyli skończyć remont. Wiadomo, że jak się mieszka w bloku to raz po raz trzeba tolerować takie rzeczy jak wiercenie i łupanie młotkiem – całe życie mieszkam w blokach i zdążyłem się przyzwyczaić :) Robią remont to robią, no problem, jak trzeba będzie to i pomogę. Ale trzy tygodnie wiercenia ścian? Dzizus…
W sumie problem jest tylko jeden – jak ja mam tu pracować? o_O
- Niu, na jakiej ulicy byl ten sklep z tytoniem? – ... Kasprzaka? – Nie, chyba nie. Sprawdzę.[10 minut później] – Niu, sprawdziłem, ten sklep jest na Sczanieckiej. – No, przecież mówiłam że Kasprzaka.
16:26:41 Paweł:
Dzwoni telefon mamy. Odbiera, słucha moment i mówi: “nie, nie, nie, nie, na pewno nie, nie”.
Ja – kto dzwonił?
Mama – “Czy dodzwoniłam się do pani która strzyże pieski?”
Okazja: Dzień Sprzątania Biurka (czy jakoś tak). Czas sprzątania: 0 sekund. Nie umiem pracować w bałaganie.
Tak więc nawet mając stare odrapane i obłażące z okleiny biurko, a na nim milion rzeczy (na zdjęciu wszystkich nie widać, zapewniam :) ), można nie musieć sprzątać biurka.
Ten post jest sponsorowany przez Tego Który Nie Wierzył Że Mam Porządek. (Pozdrawiam, Maćku ;) )

Takie coś ma w głowie webdesigner pracujący na raz nad 27 projektami:
Siano w głowie. Takie sianko dwudziestego pierwszego wieku.

Więcej zrzędzenia.
[edit: YouTube usunęło wideła. No i tyle.]