pepperversion

here be peppers ~ since early 2003

Kategoria: Zrzęda

Telefonia, pożal się Boże

Pracuję dla irlandzkiej firmy, więc muszę często dzwonić do Irlandii. W kontaktach z biurem wystarcza Skype Video, ale do klientów dzwoniłem najpierw używając SkypeOut, a potem przerzuciłem się na VoipStunt.

Mamy w domu Neostradę i bardzo sobie chwalimy (tak, wiem, dziwne :)). Potrzebowaliśmy router bezprzewodowy, a nie bardzo był sens go kupować, bo umowę z TPSA mamy jeszcze tylko na kilka miesięcy, to wzięliśmy sobie za złotówkę na miesiąc Liveboxa.

No i się zaczęło. Co jakiś czas dzwoni ktoś z TPSA z propozycją nowych usług. Jak zadzwonili z propozycją darmowej Videostrady (video on demand, czyli reklamowana w TV “wypożyczalnia filmów bez wychodzenia z domu”), to w pierwszej chwili się skusiliśmy, ale zepsuł nam się telewizor, więc dalim sobie spokój.

Jakiś czas później (6 czy 8 października) zadzwonił pan z TPSA, proponując telefonię internetową. Początkowo nie chciałem, ale doszedłem do wniosku, że skoro istnieje opcja z zerowym abonamentem, to i Ani i mnie będzie wygodniej dzwonić za granicę z telefonu niż za każdym razem włączać komputer / program. Zresztą Ania nie lubi siedzieć przy komputerze jak dzwoni, a przy używaniu słuchawki bluetooth Windows XP nam siada (BSOD! Ja chcę porządnego Maka!).

No więc pan powiedział że umowę wyśle pocztą, trzeba ją podpisać i zanieść / wysłać do salonu. Salon mamy pod nosem, więc jak przyszła (po strasznie dłuuugim czasie, w którym wspomniany pan zdążył 3 razy do nas zadzwonić i zapytać czy już dostaliśmy), zanieśliśmy ją od razu (w sobotę, 14 października) do salonu i przekonani, że wszystko ok, polecieliśmy kupić drugi aparat telefoniczny.

Zgodnie z instrukcją dołączoną do umowy, usługa powinna zostać uruchomiona zaraz po zarejestrowaniu dokumentów w salonie. Kupiliśmy drugi telefon i wieczorem sprawdzamy czy toto działa – oczywiście, nie. Wszystko zrobiliśmy zgodnie z instrukcją, ale widać nie wystarczyło, więc zadzwoniłem do “supportu”. Pani w supporcie próbowała mi zadawać pytania “dla debili” – ale za to jej nie winię – i powiedziala ze czasem ta aktywacja trwa nawet kilka godzin i prosi o cierpliwosc do nastepnego dnia. No to ok… Czekamy.

Następnego dnia – w niedzielę, 15 października, około południa, zadzwoniłem znów “na support” i pytam, czy coś z tym zrobią. Dowiedziałem się, że “jest przebudowa systemu i potrwa to kilka dni”... No to, już zgrzytając zębami, czekamy.

Wydaje mi sie ze jeszcze dzwoniłem w poniedziałek rano, ale nawet już nie pamiętam dokładnie. Żadnych nowych informacji, w każdym razie, nie było. Chyba tego samego dnia zadzwonił pan z TPSA zapytać, czy przyszła w końcu umowa, co napełniło mnie podejrzeniami, że cholerne dokumenty nie zostały zarejestrowane w salonie – może paniusi która je od nas odbierała, nie chciało się wklepać zgłoszenia? Ja wiem, ze facet jest z działu sprzedaży, a nie pomocy technicznej, ale jak powiedziałem, że “nie działa i powiedziano nam to i to i chyba nie powinno tak być, prawda?” – szybko zakończył rozmowę.

Dzisiaj, w niedzielę 22 pazdziernika, wstajemy, a tu coś jakby nie tak z liveboxem – pierwszy raz zresztą, dotąd wszystko sprawowało się bez zarzutu. Świecą się wszystkie diody kontrolne (nie powinno tak być). Zrestartowałem liveboxa, wszystko ok, ale cos mnie tknęło. Zalogowałem się na panel użytkownika na neostrada.pl i co widzę? Zaczął działać link “telefonia internetowa tp”. Po wejściu na tę stronę panelu widać “Wsytąpił Błąd – Nie można pobrać informacji z Platformy” (pisownia oryginału zachowana). “Platforma” to po prostu livebox, więc sprawdzam czy może tam coś trza aktywować – ale nie.

Dzwonię do supportu, i słyszę, że “są restartowane serwery usługi, restart będzie zakończony około godziny 14 i wtedy bez problemu powinien pan być w stanie aktywować usługę”.

Godzina 14:55, jak można się domyślić, ciągle to samo. Nie mam siły już dzwonić do tpsa, bo jeszcze kogoś op*****lę.

Myślałem o tym, żeby opisać to wszystko supportowi emailem, żeby dostac odpowiedź na piśmie, ale link “kontakt” w panelu neostrady oczywiscie dziś nie działał (“Nie znaleziono strony o takiej nazwie”). Tak samo jak link “Pomoc”.

No to dzwonię znów do “supportu”. Tym razem wzięto ode mnie adres MAC i numer seryjny liveboxa i powiedziano, że sprawa jest skierowana do działu technicznego, który do mnie zadzwoni… eee… nie, jednak ja mam zadzwonić. Jutro około 18 – 19.

Ciąg dalszy nastąpi. Zna ktoś dobrych providerów szerokopasmowego internetu w Poznaniu, na Jeżycach?

Saport

W firmie, w ktorej pracuje, nie zapewniamy hostingu. Mamy za to stala umowe partnerska z pewnym serwisem hostingowym (swietnym zreszta). Niektorzy klienci jednak (lub ich IT support, zazwyczaj debilny), nie wiedziec czemu, upieraja sie przy hostowaniu swoich stron u innych providerow. No i dobrze, ich sprawa, nie ma problemu ogolnie.
Gorzej, jak zaczyna sie cos dziac. My dzwonimy po prostu do naszego supportu (hi Ryan, hi Jean ;)) i sprawa zalatwiona w kilka minut, w najgorszym razie w pol godziny. A inni providerzy – szkoda gadac…
Ponizej przyklad konwersacji z pania z firmy hostingowej (imiona zmienione). Odpowiada z kilkudniowym opoznieniem, telefon ciagle zajety, cena za hosting: 200 euro na rok za 25 mb powierzchni dyskowej.

Email drugi dotyczacy instalacji AWStats na koncie klienta (w pierwszym prosilem o cos jeszcze i te wlasnie instalacje):

Hi Noelle,

Yes, that has been done. Your technical support guys were very helpful – thanks. Has the AWStats script been installed as well?

Thanks again,
Regards,
Peter

Odpowiedzi nie bylo przez miesiac. Okazalo sie, ze Noelle w miedzyczasie odeszla z firmy. Po interwencji sprawa przeszla w rece niejakiej Catherine. Pierwszy email do Catherine:

Hi Catherine,

We are the design company dealing with the Client Name website, hosted by your company.
The Client requested that a log analyzer was installed in the back of their site. We were looking at different log analysers and we chose AWStats. Can we have the script installed please? Also, can we have the directory with the statistics password protected
please?

Regards,
Peter

Odpowiedz (po tygodniu):

Hi Peter,
You must install that yourself on the customer hosting space. You can also change the permissions for the statistics folder.

Kind Regards,
Catherine

No dopsz. To probujemy instalowac z Marcinem. Oczywiscie, nie mamy odpowiednich uprawnien i dostepu do serwera. No to pisze:

Hi Catherine,

Thanks for your reply. I am of course aware I can chmod the folders. How can I log into the server to run the necessary Perl scripts? SSH does not seem to be working on port 22. maybe it is configured on some other port?

Regards,
Peter

Odpowiedz (po 2 niach – polepszylo sie! :> ):

Hi Peter,
Can you not call the perl scripts from a browser?

Regards,
Catherine

Sprawdzamy, oczywiscie nie da sie. Piszemy:

Hi Catherine,
No I cannot. We need the shell access to configure the scripts.

Regards,
Peter

Odpowiedzi nie ma od 3 dni.

Prognoza kłamie

Jest środek grudnia. Patrzę ja se ci na widgeta z pogodą i co widzę? A to:

Prognoza pierwsza

Coś mi nie pasowało, co w miarę oczywiste. Nie, żeby było za ciepło, no może trochę. Ale gdzie deszcz?! Patrzę na tygodniową prognozę pogody, a ona mi dalej bezczelnie łże:

Prognoza druga

Ale nie ze mną takie numery, mieszkam tu od kilkunastu miesięcy. No to polazł Pieprzysz i pobrał feeda z weather.com zamiast z accuweather.com… i co się okazało?

Prognoza trzecia

Tak, to już na pewno bliższe prawdy.

Przeprowadzka

Tak, wiem, nie ma mnie, nie bloguje, nie odzywam sie, nie mam czasu, nie ma Ani, nie ma sensu, nie mam ochoty na nic, nie mam pojecia co bedzie dalej… Mam tylko w perspektywie weekend spedzony na projektowaniu swojej nowej strony. Tak wiec pjepshysh.net idzie w zapomnienie – za stary jestem na takie durne nazwy domen. Po 5 wrzesnia prosze szukac mnie pod parzysz.com lub pepperversion.com. Jeszcze dokladnie nie wiem, gdzie, co i jak bedzie. Ale bedzie.

Bez pliterek, bo z pracy.

NP: Sigur Ros – (), czyli dolowanie sie do granic.

Jedno meczace zdanie

Wypoczynkiem weekendowym jestem zmeczony. Jutro bede zmeczony poniedzialkiem, w srode wtorkiem, a w czwartek, choc mam wolne (St Patrick’s Day, swieto narodowe najwieksze w irlandii ;)) tez nie odpoczne, bo bede lazil po jakichs paradach, koncertach i tak dalej, denerwujac sie zem zmeczony po poniedzialku, wtorku i srodzie i majac przed oczami tylko piatek, w ktory niestety trzeba isc do pracy; a w ktory to na 100% bede bardzo zmeczony poniedzialkiem, wtorkiem, sroda, no i czwartkiem, ktory mimo ze wolny, na pewno bedzie meczacy z powodow wyzej juz wspomnianych, ze o prawie pewnym piciu piwa nie wspomne (bo to tu tradycja – wszyscy sie upijaja w ten dzien :)); tak wiec w piatek tez bede zmeczony, no i w sobote tez, piatkiem, i oczywiscie tez poniedzialkiem, wtorkiem, sroda i czwartkiem, a dodatkowo tez prespektywa tylko dwoch dni wolnych, w ciagu ktorych, mimo ze bede zmeczony, bede musial pracowac i jeszcze bardziej sie zmecze.

Muuuuszeee odpooooczaaaaac!

NP: 2 FM

Ziew

Ano ziew, ziew. Nic więcej ni mom siły napisać. Może w niedzielę, bo jutro jadziem na paintballa :]

NP: Riverside – The Time I Was Daydreaming

Dzizus, co za tydzien

No, masakrystyczny normalnie. Poniewaz szanowny szefo raczyl wyjechac sobie na tydzien na narty, biedny Pieprzysz zostal postawiony w stan najwyzszej gotowosci, czyli zmuszony do udawania menadzera przez ten tydzien. I wez tu, czlowieku, zalatwiaj sprawy druku broszury, wartego €20.000, jak nie masz zielonego pojecia, o co chodzi. No, moze nie ze zielonego pojecia nie mialem, miszczu zostawil niby jakies wskazowki i w ogole, poradzilismy se niezle, ale wyobrazcie sobie Polaka zarzadzajacego irlandzka filma po angielsku 8/ Normalnie masraka, jak mówi MarCin... Bueh.
Czegos mnie to w zasadzie musialo nauczyc, bo na poczatku tygodnia mialem nastawienie “Moge to robic po polsku, ale po angielsku i w Irlandii – nigdy!”. We wtorek juz mi sie zaczelo podobac, a w czwartek rzondzilem pelna geba, he he he :) Biedni Riyadh i Dave… ;) Chociaz bez nich bym se pewnie nie poradzil, to mieli ze mna przerabane, bo swoim panikarskim zwyczajem musialem sie co 5 min upewniac czy wszystko jest w porzadku i czy na pewno zalatwilismy wszystko tak jak mialo byc.

No wiec przychodze co dzien do domu coraz bardziej zmeczony, a tu jeszcze Niunia chora :( Ech… No i wczoraj skonczylo sie na tym, ze ugotowalem rosolek na caly weekend i teraz biedna Ania zmuszona bedzie go jesc. 8P

Z rzeczy muzycznych: rozwalil mnie na kawalki niejaki Sybreed. Polecam, jesli ktos lubi Meshuggah, Fear Factory i takie tam, nie chce mi sie myslec nad innymi odniesieniami. Ogolnie ciezko, melodyjnie (albo czasem amelodyjnie ;)), polamanie, matematycznie, cybernetycznie, dolujaco i z nieziemskim wykopem.

Aha, czytam Kod Leonarda Da Vinci (czy jak go sie tam pisze). MNIAM. Dawno takiej dobrej ksiazki nie czytalem, nawet biorac pod uwage fakt ze nie lubie czytac po angielsku… Hm. Nie lubie? Od czasu jak przeczytalem Requiem For A Dream, nie sadze ze ksiazki maja ten sam klimat po polsku. W sumie nigdy tak nie sadzilem, ale teraz juz ten “oryginalny” klimat mi nie przeszkadza.

Dobra. Dosc na dzis, ide se do doma czytac ksiomszke i przytulac sie do chorej Krolewny. Za pol godzinki, ino wygonimy z biura klienta. K***a, kto drukuje i laminuje jakies £”$%^&* kartki w piatek o 17?! Debile. ;)

NP: drukarka szatanistycznie szura papierem

Ale fajnie

ze juz nie musze pamietac o glosowaniu.

Nostalgicznie

No i minął kolejny. Jedni dorośli, inni się zestarzeli, jeszcze inni sprawiają wrażenie, jakby młodnieli… Tak czy inaczej, ten rok był chyba najlepszym rokiem w moim życiu, i mam nadzieję, że następny będzie jeszcze lepszy. Ale teraz Niunia szykuje się do wyjścia, ja pewnie zara pójdę wbijać się w marynarkę i ogolić (brr ;), a tymczasem jakaś taka nostalgia mnie napadła. Leci sobie Everything But The Girl, więc klimaty smutno – klubowe, przychodzą smsy, maile i wiadomości na instant messengerach od znajomych, a ja nie mogę pozbyć sie uczucia, że coś ucieka.

Może w moim wieku już się tak ma.

Ale z drugiej strony – myślę, że za rok będzie jeszcze lepszy bilans ;)

Szczęśliwego Nowego Roku. Dzięki za wszystko: Niunia – miłość mojego życia, Paweł, Mama, Tata i cała reszta rodziny; Kamila i cała reszta Klimczaków – moje życie zmienia się dzięki Wam; Elizka, Mama B, Druid & Ania, Manju, Daniel, całe Riverside, MarCin, Biegal, Przemko Skalec, Kmi3ciu, The Dance Of Eternity, Jeździec & Mind Gate, Peter, Riyadh, Dave, Karen… wszystkim, którzy we mnie wierzyli i którzy mnie wspierali w ten czy inny sposób, nawet czasem o tym nie wiedząc, i wszystkim, którzy nie przychodzą mi w tej chwili do głowy, bo piszę to przy trzecim drinku. I jeszcze raz Niu, której nigdy dam rady powiedzieć “dziękuję” tyle razy, ile na to zasługuje. Dziękuję.

NP: Everything But The Girl

Nostalgicznie

Rosmofy wieczorne

“...bo te ch**e to są z d**y!...”

(O polskich bankach zabierających dużą prowizję przy wysyłaniu pieniędzy do Polski).
© by W., a jakże.

:)))

NP: Soilwork – Stabbing The Drama