Chora kasa
Ania dzwoni do przychodni, pierwszy raz od kilku lat.
Ania: Dzień dobry, chciałam się zarejestrować do lekarza.
Piguła (tonem majstra ze skeczu kabaratu Dudek): Nazwisko. Jest pani u nas zarejestrowana?
A: Tak, jestem. Anna Parzysz.
P (po chwili, oczywiście już całkiem chamskim tonem pani świata): NIE MA!
A: Hm. Wie pani co, może jeszcze jestem pod panieńskim nazwiskiem tam zapisana?
P: A jak to nazwisko?
A: Barańska.
P: No. Bo pod takim to nie jest pani zarejestrowana! (“takim” – domyślam się ze “Parzysz” :> ) – i ucichła.
Po chwili ciszy piguła najwyraźniej wraca do telefonu po znalezieniu karty pacjenta. Ton wybitnie burczący i obrażony.
P: Jedenasta dwadzieścia. [klik] – rozłączyła się.
Podwyżki w służbie zdrowia? Ja wam kurwa dam podwyżki. Za takie traktowanie klienta to gdzie indziej się leci z pracy. Wredne, niekompetentne, chamskie, leniwe, wkurwiające raszple.
Pod tym względem tęsknię za Irlandią...
EDIT: Pani doktor za to okazała się przemiła. Tej dać podwyżkę. I wódki. ;)
