pepperversion

here be peppers ~ since early 2003

Kategoria: Ogólne

Yum


Yum, originally uploaded by Piotr Parzysz.

Indyk Symbolem Przyjaźni Polsko – Irlandzkiej. Omnomnom.

Wakacje w siodle


View Larger Map

Poznań -> Davos—“the best driving road in the world”—> Stelvio -> Lago di Garda -> muzeum Ferrari, muzeum Lamborghini -> Firenze -> Roma -> Tropea -> Venezia -> Poznań.

How does that sound for a motoring holiday? :D

Pozytywnie

Takie przemyślenie: skoro IMMD ma dziennie dużo więcej wpisów niż YAFUD, czy to znaczy że przeciętny geek jest optymistą? Bo mnie to wygląda na glitch in the Matrix.

Here be zmianys

Jak widać. Zmiana wyglądu i konfiguracji będzie robiona na żywym organizmie, więc będzie tu przez jakiś czas bałagan.

No i co z tego? :)

See you on the dark side of the moon, Rick

Przeprowadzka

No i się blog przeprowadził. Tym razem, mam nadzieję że na długo, “wiszę” na serwerach Progreso. Niedługo nowy wygląd bloga… i w ogóle powieje świeżością :)

Przez jakiś czas blog będzie nieco kulawy – polskie znaki jeszcze nie wszędzie działają, pluginy jeszcze trzeba zaktualizować i aktywować, podłączyć Flickr zamiast Gallery2… Powoli wszystko się zrobi.

Uff

No to za tydzień urlop i pierwszy wyjazd na wakacje Alfinką.


Wyświetl większą mapę

W przyszłym roku – Włochy, też Alfinką :D

Porządek

Okazja: Dzień Sprzątania Biurka (czy jakoś tak). Czas sprzątania: 0 sekund. Nie umiem pracować w bałaganie.

Tak więc nawet mając stare odrapane i obłażące z okleiny biurko, a na nim milion rzeczy (na zdjęciu wszystkich nie widać, zapewniam :) ), można nie musieć sprzątać biurka.

Ten post jest sponsorowany przez Tego Który Nie Wierzył Że Mam Porządek. (Pozdrawiam, Maćku ;) )

Porządek

(Wel)come back

Jednym z moich postanowień noworocznych jest powrót do blogowania, i tym razem pisanie sensowne ;) Już mi to z 2 razy nie wyszło, ale tym razem się postaram.

Zresztą, jedyne poważne postanowienie noworoczne jakie kiedykolwiek miałem, wypaliło (i to dosłownie):

365

Dziś mija rok, od kiedy rzuciliśmy z Niu palenie. Yay! ;)

Też mi odpoczynek

Nie wiem jak inni, ale ja podczas różnego rodzaju świąt lubię się pobyczyć i wyluzować trochę (przynajmniej od czasu kiedy zacząłem normalnie pracować ;) ).

W tym roku jednak za cholerę nie było okazji. Tata Ani miał wylew, leży w klinice rehabilitacyjnej pod Bydgoszczą, więc Wigilię spędziliśmy w pociągach, autobusach i taksówkach – w sumie 11 godzin podróży, tylko po to, żeby być u ojca przez 2 godziny. Kolację wigilijną jedliśmy o 21:30 i prawie natychmiast padliśmy ze zmęczenia na mordkę, wymęczeni podróżą i całodziennymi sobotnimi przygotowaniami do Świąt (dźwiganie kilkudziesięciokilogramowej donicy z choinką z Rynku Jeżyckiego do domu – jakieś 1000 metrów – included!).

25-go pojechaliśmy odwiedzić Elizkę, która zawitała na 3 dni do Polski; znów wróciliśmy wieczorem. Drugie Święto było spokojne – filmy i leniuchowanie, ale potem znów się zaczęło.

27 grudnia – odwiedziny w Koźminie u moich rodziców. 28 – powrót o 14 do Poznania, o 17 już wyjeżdżaliśmy do Więcborka, bo trzeba było pozałatwiać różne rzeczy za i dla leżącego w szpitalu ojca Ani. Prosto stamtąd odebrali nas Małgosia i Arek (pozdrawiamy :) ) i pojechaliśmy – uwaga – na 3 dni do Poddąbia. I tam dopiero odpoczęliśmy. Pogoda była nawet niezła, tylko w sylwestrowy poranek przylazł sztorm. Dowód w postaci filmu – poniżej.

alt : test.mov

Wynik jest taki, że nie skończyłem żadnych projektów, jakie miałem skończyć w Święta, i muszę robić je teraz wieczorami. A od wczoraj znów normalna kołomyja w pracy…
Muszę odpocząć, mówiłem już?