Archiwum kategorii Ogólne
Przeprowadzka
No i się blog przeprowadził. Tym razem, mam nadzieję że na długo, “wiszę” na serwerach Progreso. Niedługo nowy wygląd bloga… i w ogóle powieje świeżością :)
Przez jakiś czas blog będzie nieco kulawy – polskie znaki jeszcze nie wszędzie działają, pluginy jeszcze trzeba zaktualizować i aktywować, podłączyć Flickr zamiast Gallery2… Powoli wszystko się zrobi.
Uff
No to za tydzień urlop i pierwszy wyjazd na wakacje Alfinką.
W przyszłym roku – Włochy, też Alfinką :D
Porządek
Okazja: Dzień Sprzątania Biurka (czy jakoś tak). Czas sprzątania: 0 sekund. Nie umiem pracować w bałaganie.
Tak więc nawet mając stare odrapane i obłażące z okleiny biurko, a na nim milion rzeczy (na zdjęciu wszystkich nie widać, zapewniam :) ), można nie musieć sprzątać biurka.
Ten post jest sponsorowany przez Tego Który Nie Wierzył Że Mam Porządek. (Pozdrawiam, Maćku ;) )

(Wel)come back
Jednym z moich postanowień noworocznych jest powrót do blogowania, i tym razem pisanie sensowne ;) Już mi to z 2 razy nie wyszło, ale tym razem się postaram.
Zresztą, jedyne poważne postanowienie noworoczne jakie kiedykolwiek miałem, wypaliło (i to dosłownie):

Dziś mija rok, od kiedy rzuciliśmy z Niu palenie. Yay! ;)
Też mi odpoczynek
Nie wiem jak inni, ale ja podczas różnego rodzaju świąt lubię się pobyczyć i wyluzować trochę (przynajmniej od czasu kiedy zacząłem normalnie pracować ;) ).
W tym roku jednak za cholerę nie było okazji. Tata Ani miał wylew, leży w klinice rehabilitacyjnej pod Bydgoszczą, więc Wigilię spędziliśmy w pociągach, autobusach i taksówkach – w sumie 11 godzin podróży, tylko po to, żeby być u ojca przez 2 godziny. Kolację wigilijną jedliśmy o 21:30 i prawie natychmiast padliśmy ze zmęczenia na mordkę, wymęczeni podróżą i całodziennymi sobotnimi przygotowaniami do Świąt (dźwiganie kilkudziesięciokilogramowej donicy z choinką z Rynku Jeżyckiego do domu – jakieś 1000 metrów – included!).
25-go pojechaliśmy odwiedzić Elizkę, która zawitała na 3 dni do Polski; znów wróciliśmy wieczorem. Drugie Święto było spokojne – filmy i leniuchowanie, ale potem znów się zaczęło.
27 grudnia – odwiedziny w Koźminie u moich rodziców. 28 – powrót o 14 do Poznania, o 17 już wyjeżdżaliśmy do Więcborka, bo trzeba było pozałatwiać różne rzeczy za i dla leżącego w szpitalu ojca Ani. Prosto stamtąd odebrali nas Małgosia i Arek (pozdrawiamy :) ) i pojechaliśmy – uwaga – na 3 dni do Poddąbia. I tam dopiero odpoczęliśmy. Pogoda była nawet niezła, tylko w sylwestrowy poranek przylazł sztorm. Dowód w postaci filmu – poniżej.
Wynik jest taki, że nie skończyłem żadnych projektów, jakie miałem skończyć w Święta, i muszę robić je teraz wieczorami. A od wczoraj znów normalna kołomyja w pracy…
Muszę odpocząć, mówiłem już?
The big three-oh
Wszem i wobec obwieszczam, że dziś około 10 rano czasu polskiego zakończyłem definitywnie wiek młodzieńczy, a na moim profilu na last.fm pojawiła się cyferka “30”. W związku z czym zmądrzałem, dojrzałem i od dziś już będę myślał i pisał tylko o rzeczach poważnych i sensownych.
Buehuehue, juś to widzię.
A prezent? Najlepszym prezentem jest to, że właśnie siedzę na lotnisku w Dublinie przy bramce C43, czekając na samolot, który zabierze mnie do Niusi :)
Obrażajmy się
Ktoś mi opowiedział historię, jak nasi rodacy stali kiedyś na dworcu Victoria w Londynie, albo przy tzw. ścianie płaczu (kto był w Londynie to wie co to jest ;) ) i mieli kartki z napisem “I am job”. Ja wiem że nie należy się nabijać z tych, którzy mieli dość odwagi żeby próbować zacząć żyć normalnie za granicą, do tego nie znając języka. Niemniej jednak samo hasło, nie wiedzieć czemu, rozśmiesza mnie do łez. Ależ ze mnie bastardo, normalnie.
Szefowi się przypomniało że miałem ich raz po raz odwiedzać w biurze, więc jutro zostanę brutalnie wyrwany z wygodnego fotela przed własnym komputerem i jadę na tydzień do Dublina. Nie byłem tam chyba z 3 miesiące, więc taka koszulka może mi się przydać, bo nie wiem czy nie zapomnę języka w gębie jak wylezę z samolotu.
Nasi w Top Gear
Ponieważ rozglądamy się z Niu za samochodem (czytaj:
- Megane jest ładniejszy! – Po pierwsze, wcale nie. Po drugie, Megane to francuski samochód, więc się psuje, a Astra się nie psuje! – Ale trzyletni Megane jest tańszy niż trzyletnia Astra! – 5%, też mi różnica przy tej cenie! A za to zaoszczędzimy na serwisie. – Miś, ale to Clio takie ładne, hmm… może kupimy Clio? – ... Czy ja wyglądam na kobietę, żeby jeździć Clio?! Nie wiesz że faceci muszą mieć duże samochody?!– i tak dalej), a może i ze względu na słuszny już wiek, zacząłem się interesować motoryzacją. A że kupiłem przypadkowo na lotnisku przed wyjazdem na wakacje “Åšwiat według Clarksona”, i przeczytawszy, stwierdziłem że Jeremy swój chłop i poczucie humoru ma zdecydowanie w moim stylu, zacząłem oglądać Top Gear na YouTube (telewizor nam wysiadł, więc nawet nie wiem czy ciągle toto puszczają na TVN Turbo... yyy… sprawdziłem, puszczają!). Dziś po obejrzeniu przy wieczornej szklaneczce kilku fragmentów, postanowiłem wleźć na stronę Top Gear i uczyniwszy to, przeczytałem “Team Profile”, czyli informacje o zespole prowadzącym program. I cóż jest napisane w profilu Stiga (czyli pilota rajdowego, oblatywującego samochody testowane w Top Gear na specjalnym torze wyścigowym)? Otóż to:
Some say he urinates 98 RON petrol, and that he can smell corners. No one knows when the Stig was born, or how. But we do know why he was placed upon the Earth. To drive quickly. He has a penchant for prog rock, and rumour has it, likes his eggs sunny side up.
Boję się otworzyć lodówkę, żeby pałeczki z kurczaka nie zagrały mi wstępu do 6:00 Dreamów. Bo nasi są wszędzie. ;)
Gubię się w kontach
Hilfe! Szukam gdzie się da, ale nie mogę znaleźć programu, który by mi odpowiadał.
A chodzi o program do zarządzania finansami osobistymi. Kupując komputer, dostałem z nim Microsoft Money. Jestem zwolennikiem teorii, że jak ma się coś, co działa, to lepszego nie trzeba, więc nie szukałbym innego, gdyby nie jeden problem.
Otóż zarabiam w €. Kartę kredytową mam w €. Za niektóre usługi (hosting) płacę w $. Ania zarabia w PLN. Ale, co jest źródłem problemu, rachunki płacimy zarówno w € (za obsługę kont w Irlandii) i w PLN (czynsz, prąd, gaz, telefony itd).
W Microsoft Money można ustawić różne waluty dla różnych kont, ale jedna waluta jest ustawiana jako “podstawowa”. Inne waluty są automatycznie przeliczane na podstawową (wprowadza się kurs, który może być aktualizowany automatycznie przez Internet). No dobra, to logiczne. Ale jak się chce już dodać rachunek do zapłacenia, to nie można wybrać, w jakiej on ma być walucie. To samo z pensją – jedno i drugie jest w walucie domyślnej, więc jak się ustawi € jako walutę domyślną, i chce się ustawić, że się zarabia €10, to spoko, ale co z zarabianiem w PLN? Nie ma opcji ustawienia waluty (chyba że ja ślepy jestem, co nie jest wykluczone).
To jeszcze pół biedy, ale gorzej jest z rachunkami. Jak chcę wprowadzić że rachunek za telefon wynosi, dajmy na to, 666 PLN, to MS Money rozumie, że to €666, czyli 2500 PLN. I nic się z tym nie da zrobić. Albo ja po prostu nie umiem.
No i dla tego szukam jakiegoś programu do zarządzania finansami, który by pozwolił na takie hocki-klocki. Może być pod Windę, może być pod Mac OS X. Any ideas?
EDIT: Okazało się, że Money sobie poradzi, wystarczy polskie rachunki opłacać z polskiego konta. Tommy, dzięki za inspirację :)





