pepperversion

here be peppers ~ since early 2003

Kategoria: Clientcopia

Nie pracuj dla bardzo bogatych

Co jest najbardziej wkurzające dla projektanta?

To, że po akcji “zajebisty projekt na przedwczoraj!”, zrobiony w nocy, a – o dziwo – bardzo dobry, z – o dziwo dostępnych i do tego świetnych – materiałów, dokładnie w oparciu o – o dziwo istniejące – wytyczne CID, klient-milioner potrafi nie odezwać się przez miesiąc i nie odpowiedzieć na stertę maili i telefonów.

To, że miesiąc po akcji całkowicie przypadkowo trafia się na ten serwis zrobiony przez kogo innego niezgodnie z wytycznymi CID, kiepsko technicznie i dużo gorzej od strony graficznej.

To, że to już druga taka akcja, bo jakieś 2 lata wcześniej ta sama firma (choć inny dyrektor d/s promocji) zamówiła u nas inny serwis, którego projekt też był dobry, i zdechł w połowie prac programistycznych mimo naszych wysiłków komunikacji z klientem.

To, że oba projekty były jednymi z najlepszych jakie zrobiłem, a teraz jedyne co mogę zrobić to se wstawić w portfolio ich screenshoty – a i to dyskusyjne.

Niestety to nie jedyne wypadki, w tym roku stuknie 10 lat jak zajmuję się webdesignem, a widzę dziwną prawidłowość – im więcej ktoś ma kasy, tym bardziej prawdopodobne że zrobi cię w konia. W Polsce byłem do tego przyzwyczajony – tu jest odwrotnie, ludzie mają kasę bo robią innych w konia – ale żeby w .IE?

No normalnie YAFUD już w poniedziałek rano.

Handlowcy reprise

Nagranie odtworzone zaspanemu mnie po podniesieniu słuchawki, ton wybitnie entuzjastyczny:

WITAM! Tu Marcin Jakiśtam skądśtam, GRATULUJĘ! Ten numer został wylosowany do…

[klik]

Handlowcy

Od czasu jak Ania zarejestrowała działalność, spam telefoniczny przybrał na sile. Już nie proponuje się nam tylko udziału w pokazach pościeli z merynosów, ale i bardziej wyszukane towary.

– [Głos w słuchawce] Dzień dobry, Małgorzata Jakaśtam z Działu Nowych Aktywacji Plus GSM, czy z Panią Anną można?

(Od razu otwiera mi się nóż w kieszeni. Co “można”?! Zatańczyć?!)

– [Ja] Nie ma żony w tej chwili.

– [Głos] A może po trzynastej, czternastej? Albo pod innym…
– [Ja (przerywając niechcący)] Po siedemnastej.
– [Głos] No to może pod innym nume…?
– [Ja (przerywając zamierzenie)] Nie.
– [Głos (a w nim konsternacja)] No to może pod innym numerem?
– [Ja] Nie.
– [Głos (po chwili ciszy)] ...Nie?
– [Ja (z delikatnie podniesionym ciśnieniem krwi)] Nie.
– [Głos] Nie?
– [Ja (wzdychając i odpuszczając trochę)] Nie, żona nie będzie do siedemnastej dostępna pod innym numerem telefonu.
– [Głos (wesoło, wyczuwszy rezygnację)] Pozwolę sobie w takim razie zadzwonić po siedemnastej, dziękuję, do widzenia! [klik]
– [Ja (mrucząc do “pustej” słuchawki)] Po siedemnastej to tutaj będzie odbierał telefony ktoś z Wehrmachtu. Albo z Mara Salvatrucha.

Tak więc nie dzwońcie do mnie dziś po siedemnastej na domowy numer, bo zapewne nas nie będzie. A jeśli będziemy, to będziemy gryźć.

Naprawiłem

Klient: “CMS nie działa! Zepsuł się!”
Ja: “Co dokładnie się stało?”
Klient: Zepsuło się wrzucanie zdjęć”
[... standardowy troubleshooting…]
Ja: “Wyślij mi proszę screenshota, zerknę co to może być”

Obejrzałem, oddzwaniam.

Ja: “Próbowałeś poszerzyć okno? Wygląda że pole do uploadu jest po prostu ukryte na dole, pod dolną krawędzią okna”.
Klient: “Yyyy… jak to zrobić?”
Ja: o.O “Złap za prawy dolny róg okna i przeciągnij w prawo i w dół” (Okno jest resizowalne)
Klient: “Nie działa!”

Ja (w przypływie oświecenia musku): “A naciśnij no CTRL i minus, może przypadkowo powiększyłeś czcionkę w Firefoxie”
Klient: “O, jest! Naprawiłeś! Sprawdzę jeszcze czy się wrzuca plik.”
Ja: [click]

Mailem

Tekst od klienta do wstawienia na jego stronę:

Materiały prosimy wysyłać do nas e-mailem w formacie JPG. Jeśli Państwo wolą, można też je wysłać pocztą na adres nasz@email.com.

Najs.

Hug a developer today

Mały dodatek

Klient sprzedający ciuchy przez internet. Projekt zrobiony, kod zrobiony, software zrobiony. Klient dzwoni i pyta, czy możemy dodać pewną funkcjonalność do strony. To ponoć mały dodatek, chyba zrobienie tego nie zajęłoby nam dużo czasu.

Jaka to funkcjonalność?

“Żeby było dokładnie tak jak na www.spreadshirt.net“...

It is – no it isn’t – yes it is – no it isn’t

Rozmowa telefoniczna z klientem który zamawiał tylko serwis internetowy, nie pozycjonowanie w wyszukiwarkach:


Klient: Moja witryna miała być online dzisiaj, a jej nie ma! NIE MA! MUSI BYĆ ONLINE! CO SIĘ DZIEJE!

My: Chwileczkę, spokojnie. Witryna działa od niedzieli, została uruchomiona dwa dni przed czasem.

Klient: Ale jej tam nie ma!

My (sprawdziwszy z kilku różnych komputerów podłączonych w różnych krajach świata): U nas działa. Może coś jest nie tak z Twoim połączeniem internetowym?

Klient: Nie, bo wszystko inne mi działa.

My: Hm. A jaki adres wpisujesz?

Klient: Jaki adres? Wchodzę na Google i wyszukuję nazwy swojego produktu. STRONA SIĘ NIE POKAZUJE! NIE MA JEJ! PRZECIEŻ WIDZĘ ŻE NIE MA! Ja mam dziś targi, spotkania!

My: ...

Przecież to logiczne

Rozmowa telefoniczna z klientem odnośnie implementacji jakiejś tam funkcjonalności na jego prawie skończonej, kosmicznie skomplikowanej stronie, której start opóźniał się przez kilka miesięcy z powodu ciągłych żądań zmian sposobu jej działania.

My: Odnośnie wstawienia tego modułu o którym wspomniałeś dziś rano, rozmawiałem ze wszystkimi i wygląda na to że żaden z nas nie pamięta, żeby z tobą na ten temat rozmawiał.

Klient: E, chyba coś mówiłem. Nie było to czasem w jednym z dokumentów które do was wysłałem?

My: Nie, no właśnie przekopaliśmy się przez wszystko, nie ma żadnej wzmianki o czymś takim. Możesz sam sprawdzić.

Klient: Hm… no może i nie, ale przecież to chyba było oczywiste, że serwis powinien mieć takie coś...

My: Że co proszę?

Klient: No, powinniście byli to przewidzieć, przecież to logiczne.

My: Przecież wiesz że zawsze staramy się wychodzić naprzeciw zapotrzebowaniom, ale nie jesteśmy jasnowidzami. To nie jest oczywista funkcjonalność w tego typu serwisie, więc jakim cudem mogłeś się spodziewać że dodamy takie coś sami z siebie?

Klient: ...Ale da się to zrobić?

My: Tak, zapewne się da, ale zajmie to trochę czasu. Pogadam z szefem programistów.

Klient: [wzdech]

Wpisz email i hasło

Klient: Moje hasło do konta email nie działa.

My: OK, co dokładnie się dzieje?

Klient: No… program mówi “hasło nie zostało zaakceptowane”.

My (przeczuwając coś): A dostajesz e-maile?

Klient: Taa… Z emailami nie ma żadnych problemów.

My: ...No ale właśnie powiedziałeś że hasło do konta email nie działa, to jak to jest w końcu?

Klient: No… Bo nie działa.

My: o_O A co konkretnie próbujesz zrobić?

Klient: Próbuję się zalogować na Google, tam jest napisane “wpisz swój adres email i hasło, więc wpisu…

My (przerywając): Stworzyłeś konto w Google?

Klient: Nie, chciałem się po prostu zalogować przy pomocy mojego adresu email i hasła… mam tak nie robić?

Po kilku minutach indagowania klienta okazało się, że próbował się logować w każde możliwe miejsce w Internecie, którego opis brzmiał “wpisz email / wpisz hasło” za pomocą swojego nowego adresu email i hasła.