Archiwum kategorii Bezmózgowie

Obrażajmy się

iamjobtshirt.gifKtoś mi opowiedział historię, jak nasi rodacy stali kiedyś na dworcu Victoria w Londynie, albo przy tzw. ścianie płaczu (kto był w Londynie to wie co to jest ;) ) i mieli kartki z napisem “I am job”. Ja wiem że nie należy się nabijać z tych, którzy mieli dość odwagi żeby próbować zacząć żyć normalnie za granicą, do tego nie znając języka. Niemniej jednak samo hasło, nie wiedzieć czemu, rozśmiesza mnie do łez. Ależ ze mnie bastardo, normalnie.

Szefowi się przypomniało że miałem ich raz po raz odwiedzać w biurze, więc jutro zostanę brutalnie wyrwany z wygodnego fotela przed własnym komputerem i jadę na tydzień do Dublina. Nie byłem tam chyba z 3 miesiące, więc taka koszulka może mi się przydać, bo nie wiem czy nie zapomnę języka w gębie jak wylezę z samolotu.

Komentarze (4)

Śniadaniowo

Budzik. Ziew. Prysznic. Wstaw wodę na kawę. Z lodówki wyciągnij jogurt. Nasyp płatków do miseczki. Jak się woda zagotuje, posyp kawą płatki, a wrzątkiem usiłuj zalać otwarty jogurt.
Godzinę później w pracy robiąc kolegom herbatę (z mlekiem oczywiscie, yuck), wstaw zrobioną herbatę do lodówki, kartonik z mlekiem zanieś kumplowi i nie rozum, czemu ma zdziwioną minę.

Komentarze (5)

Wody! Wody! Miodu! Miodu!

Lecieliśmy z Elizką do Dublina przez Londyn Luton (fuj) i mieliśmy trochę czasu między przylotem a odlotem. Jako, że w samolocie z Poznania było piekielnie gorąco, Pieprzysz postanowił napić się czegoś. Nie chciałem latać po bankomatach i wypłacać funtów (bo po co mi one później u mnie na wsi), więc policzyłem skrzętnie drobniaki brytyjskie jakie miałem w portfelu. Uzbierało się tego tyle, że wystarczyło na wodę mineralną, więc butnym krokiem polazłem do sklepu i ową butelkę usiłowałem nabyć, trzymając w ręce funty oddzielone od spoczywających w portfelu euro. Jakież było moje zdziwienie, gdy pani za ladą powiedziała z naciskiem “It’s 1.39 POUNDS, sir”.

No i co? No i trzymając w ręce funty, usiłowałem zapłacić za wodę w euro, a musiałem je w tym celu wygrzebać z portfela, co szło mi niezbyt dobrze, zważywszy, że jedną dłoń miałem zajętą funciakowymi monetami…

Elizie się nie przyznałem, po co ma myśleć że szwagier jest chory umysłowo. :P

(Dla normalnych ludzi: tytuł tego wpisu pochodzi z serialowej, wieczorynkowej wersji Kubusia Puchatka :) )

Komentarze (2)

I poranne wycie

Poszła Karolinka do Gogolinaaaa
Poszła Karolinka do Gogolinaaaa
A Karliczek za nią
jak za młodą panią
z flaszeczką wina

A w tym Gogoliiiinieee rooozwijaaaj sięęę
A w tym Gogoliiiinieee rooozwijaaaj sięęę...

Tym razem © by Niunia o poranku :)

NP: Samael – Reign Of Light

Komentarze (3)

Następne wpisy »