pepperversion

here be peppers ~ since early 2003

Połowa drogi

Happy Feet ;)

- Wiesz że skoro już jesteśmy w Więcborku to to jest prawie połowa drogi z Poznania nad morze?

- Hm. A gdzie jest stąd najbliżej nad morze?

- Mielno :/ Nie cierpię Mielna. Będzie tłum beemkowców, blachar, rubasznych panów z wąsem w podkoszulkach na naramkach i bab bez zębów.

- No to co? Ale będzie morze. Jedziemy pooddychać jodem przy rybce i gofrach?

- No dobra :)

9:00 Poznań -> 11:30 Więcbork 14:00 -> 17:30 Mielno (korki!) 22:00 -> 1:58 Poznań pod domem :)


Wyświetl większą mapę

Chora kasa

Ania dzwoni do przychodni, pierwszy raz od kilku lat.

Ania: Dzień dobry, chciałam się zarejestrować do lekarza.
Piguła (tonem majstra ze skeczu kabaratu Dudek): Nazwisko. Jest pani u nas zarejestrowana?
A: Tak, jestem. Anna Parzysz.
P (po chwili, oczywiście już całkiem chamskim tonem pani świata): NIE MA!
A: Hm. Wie pani co, może jeszcze jestem pod panieńskim nazwiskiem tam zapisana?
P: A jak to nazwisko?
A: Barańska.
P: No. Bo pod takim to nie jest pani zarejestrowana! (“takim” – domyślam się ze “Parzysz” :> ) – i ucichła.

Po chwili ciszy piguła najwyraźniej wraca do telefonu po znalezieniu karty pacjenta. Ton wybitnie burczący i obrażony.
P: Jedenasta dwadzieścia. [klik] – rozłączyła się.

Podwyżki w służbie zdrowia? Ja wam kurwa dam podwyżki. Za takie traktowanie klienta to gdzie indziej się leci z pracy. Wredne, niekompetentne, chamskie, leniwe, wkurwiające raszple.

Pod tym względem tęsknię za Irlandią...

EDIT: Pani doktor za to okazała się przemiła. Tej dać podwyżkę. I wódki. ;)

Chowanie komentarzy na Onet.pl i Gazeta.pl

Rzadko tu piszę coś pożytecznego, jeśli w ogóle coś takiego kiedyś napisałem :> Blog zarasta, ale może do końca nie zarośnie. Nie chce mi się personalnego bloga pisać, I have a life now ;)

Tak czy inaczej, ^btd przypomniał mi o pewnym sposobie na usunięcie komentarzy z Onetu i Gazety. Na onet wchodzę rzadko, a na gazeta.pl prawie wcale – ale czasem jak od święta tam zajrzę to krew zalewa jak nie daj bobie kątem oka zauważę jakieś “komcie”.

Kiedyś na appleblog.pl opisana była metoda którą tutaj zreplikowałem. Pewnie niezbyt porządnie bo zajęło to 2 minuty – ale wydaje się działać.

  1. Ściągamy plik komciesio.css

  2. Idziemy do Safari -> Preferences -> Advanced (nawet jak masz system po polskawemu to i tak się skapniesz gdzie to jest)

  3. Klikamy Style sheet: None Selected i zmieniamy na Other, wybieramy zapisany wcześniej plik komciesio.css i włala, cieszymy się mniejszą dzienną dawką internetowego debilizmu.

Freelancing

whattheduck.net

Kinda true…

Now stop reading and go away.

Yum


Yum, originally uploaded by Piotr Parzysz.

Indyk Symbolem Przyjaźni Polsko – Irlandzkiej. Omnomnom.

Wakacje w siodle


View Larger Map

Poznań -> Davos—“the best driving road in the world”—> Stelvio -> Lago di Garda -> muzeum Ferrari, muzeum Lamborghini -> Firenze -> Roma -> Tropea -> Venezia -> Poznań.

How does that sound for a motoring holiday? :D

Nie pracuj dla bardzo bogatych

Co jest najbardziej wkurzające dla projektanta?

To, że po akcji “zajebisty projekt na przedwczoraj!”, zrobiony w nocy, a – o dziwo – bardzo dobry, z – o dziwo dostępnych i do tego świetnych – materiałów, dokładnie w oparciu o – o dziwo istniejące – wytyczne CID, klient-milioner potrafi nie odezwać się przez miesiąc i nie odpowiedzieć na stertę maili i telefonów.

To, że miesiąc po akcji całkowicie przypadkowo trafia się na ten serwis zrobiony przez kogo innego niezgodnie z wytycznymi CID, kiepsko technicznie i dużo gorzej od strony graficznej.

To, że to już druga taka akcja, bo jakieś 2 lata wcześniej ta sama firma (choć inny dyrektor d/s promocji) zamówiła u nas inny serwis, którego projekt też był dobry, i zdechł w połowie prac programistycznych mimo naszych wysiłków komunikacji z klientem.

To, że oba projekty były jednymi z najlepszych jakie zrobiłem, a teraz jedyne co mogę zrobić to se wstawić w portfolio ich screenshoty – a i to dyskusyjne.

Niestety to nie jedyne wypadki, w tym roku stuknie 10 lat jak zajmuję się webdesignem, a widzę dziwną prawidłowość – im więcej ktoś ma kasy, tym bardziej prawdopodobne że zrobi cię w konia. W Polsce byłem do tego przyzwyczajony – tu jest odwrotnie, ludzie mają kasę bo robią innych w konia – ale żeby w .IE?

No normalnie YAFUD już w poniedziałek rano.

Pozytywnie

Takie przemyślenie: skoro IMMD ma dziennie dużo więcej wpisów niż YAFUD, czy to znaczy że przeciętny geek jest optymistą? Bo mnie to wygląda na glitch in the Matrix.

Nie ma… Nie ma… Ale to jest fucha!

W sumie jest mi wszystko jedno w jakiej jestem sieci komórkowej, byle działała i nie była za droga. Średnio interesują mnie SMSy, chcę płacić jakąś tam kwotę na miesiąc i za to mieć ileś tam minut do wszystkich. I może “jakiś internet”. No i tak płacę.

Albo raczej płaciłem. W dniu kiedy kończył się termin płatności, o 19-tej, wybraliśmy się do centrum Plaza w Poznaniu żeby zapłacić rachunek. Weszliśmy do, pożal się Bobie, “salonu” Orange (czynnego do 21:00!), kierujemy się całe 5 metrów do kasy, i z boku słychać burknięcie “Kasa już nieczynna”. Ani słowa wyjaśnienia, ani “przepraszam”, ani “jeśli Państwo chcą dziś zapłacić rachunek, zapraszamy tu i tu”. Nic.

To że płacę stosunkowo niewielkie kwoty za telefon (ok. 100 zł) nie ma tu żadnego znaczenia. Chciałem ostatnio wydać trochę więcej kasy w Orange – kupując iPhone – i nie dość że okazało się to prawie niemożliwe, to w tym samym salonie w Plazie usłyszałem przez telefon “proszę dzwonić i pytać w środę”. Nosz w mordę... chcę u Was wydać 1500 zł, może ktoś łaskawie zadzwoniłby do mnie?! Szkoda wam 2 minut?!

Kiedy Polacy nauczą się porządnej obsługi klienta? A może wystarczyłaby zwykła uprzejmość?

Nie kończy się to na salonach telefonii komórkowych. I Ania i ja spotykamy się z takim traktowaniem na co dzień. No i trochę będziemy podpowiadać tym, którym w ogóle chce się to czytać, do jakich miejsc się wybierać a do jakich nie – przynajmniej w Poznaniu i okolicach. ;) Taki nasz lokalny odpowiednik “co mnie wkurza” Mr. Cejrowskiego. Lubię zrzędzić, więc mnóstwo przykładów już czeka w kolejce. Strzeżcie się sprzedawcy, ekspedienci, pracownicy obsługi klienta, kelnerzy!

Here be zmianys

Jak widać. Zmiana wyglądu i konfiguracji będzie robiona na żywym organizmie, więc będzie tu przez jakiś czas bałagan.

No i co z tego? :)