Małe oszustwo
Druid napisał ostatnio o kretyństwie zmuszającym studentów pewnej uczelni do używania IE6. I coś mi się przypomniało.
Czasami, robiąc projekt dla klienta, przy okazji kupujemy dla niego nowego peceta, ew. czyścimy starego, robimy update systemu, instalujemy antywirusa, Firefoxa (Operą z średnio zrozumiałych dla mnie powodów nie da się ich zamęczać) firewall itede. Zazwyczaj po niedługim czasie, nawet jak na XP, okazuje się, że system nałapał wirusów i innych adware’owych śmieci. Diagnozę stawiamy odruchowo – “Ha ha, you browsed for porn, didn’t ya?”, po czym klient robi wielkie oczy, czerwieni się i pyta, czy mamy jakiś system który wykrywa co on robił na komputerze. Tia…
Po krótkim czasie sytuacja się powtarza, więc klient przywozi komputer z powrotem, diagnozę stawiamy odruchowo: “Ha ha, you browsed for porn using the big blue E browser, didn’t ya?” Klient znów robi wielkie oczy.
Co pomaga? Nieetyczne usunięcie ikony IE z pulpitu, wstawienie w jej miejsce ikony Firefoxa i podmiana ikony Firefoxa na ikonę IE. Jeśli pominąć ten ostatni krok, w większości przypadków klient zadzwoni, żeby powiedzieć “zepsuliście coś, nie mam internetu!”, ew. znajdzie sobie w menu start ikonę Internet Explorera i… wszystko zaczyna się od początku.
Aha, wiem, że Firefox nie jest w 100% bezpieczny. Ale z doświadczenia wynika że bezpieczniejszy niż IE 6.
No, to… bo żona mie schepie.
