Obrażajmy się
Ktoś mi opowiedział historię, jak nasi rodacy stali kiedyś na dworcu Victoria w Londynie, albo przy tzw. ścianie płaczu (kto był w Londynie to wie co to jest ;) ) i mieli kartki z napisem “I am job”. Ja wiem że nie należy się nabijać z tych, którzy mieli dość odwagi żeby próbować zacząć żyć normalnie za granicą, do tego nie znając języka. Niemniej jednak samo hasło, nie wiedzieć czemu, rozśmiesza mnie do łez. Ależ ze mnie bastardo, normalnie.
Szefowi się przypomniało że miałem ich raz po raz odwiedzać w biurze, więc jutro zostanę brutalnie wyrwany z wygodnego fotela przed własnym komputerem i jadę na tydzień do Dublina. Nie byłem tam chyba z 3 miesiące, więc taka koszulka może mi się przydać, bo nie wiem czy nie zapomnę języka w gębie jak wylezę z samolotu.