Telefonia, pożal się Boże – ciąg dalszy, a jakże
Piotr Parzysz, 23.10.2006, w kategoriach: Zrzęda
Oj, biedny, biedny ten pan, który dziś miał nieszczęście odebrać telefon jak zadzwoniłem na infolinię Neostrady.
Po kolei: zadzwoniłem i powiedziałem że to i to, że sprawa już jest ponoć przekazana do działu technicznego, i że miałem dziś zadzwonić się dowiedzieć co i jak z tym zgłoszeniem. Zostałem standardowo poproszony o chwilę cierpliwości, która tym razem trwała kilka ładnych minut (zazwyczaj, trzeba przyznać, załatwiają wszystko szybko).
Po tej “chwili” konsultant poinformował mnie, że sprawa jest przekazana do “komórki wewnętrznej” (khm… i na to potrzebowałeś, człowieku, kilku minut? Przecie właśnie ci to powiedziałem!). Powiedział również, że właśnie rozmawiał z osobą, która się moim problemem zajmuje, i że mam dowiadywać się o rozwiązanie problemu za jakieś... 2 tygodnie. Słownie: DWA TYGODNIE.
AAAAAAAAARGH
Do tego, żeby sobie klient TP nie pomyślał, że się o niego dba, nie istnieje żaden inny (poza infolinią) numer telefonu, pod który mógłbym zadzwonić, żeby się dowiedzieć szczegółów. Nie i koniec. Od tego jest infolinia (no dobra, jakiś sens to ma, ale nie wtedy, gdy infolinia potrafi tylko powiedzieć “proszę zadzwonić jutro… proszę zadzwonić za kilka dni… proszę zadzwonić jutro… proszę zadzwonić za dwa tygodnie…”).
Gdyby nie to, że kupiliśmy aparat telefoniczny specjalnie do tej, pożal się Boże, usługi, dawno bym ich posłał w diabły. A tak – idę czytać dokładnie umowę. Swoją drogą, bardzo dziwiło mnie, że jest w niej tyle paragrafów o reklamacjach – no i proszę, już mnie nie dziwi. Pieprzysz uczy się całe życie.
NP: Disillusion – Gloria
Comments
Jak dobrze być w netii ;>)P
Fajna Gloria, co? SUMA TO CZTERY KURWA!
Fajna fajna :) Diskowa i nawet oryginalna.
I nie zachowuj sie jak spambot ;)