pepperversion

here be peppers ~ since early 2003

Miesiąc: Październik 2006

Nasi w Top Gear

Ponieważ rozglądamy się z Niu za samochodem (czytaj:

- Megane jest ładniejszy! – Po pierwsze, wcale nie. Po drugie, Megane to francuski samochód, więc się psuje, a Astra się nie psuje! – Ale trzyletni Megane jest tańszy niż trzyletnia Astra! – 5%, też mi różnica przy tej cenie! A za to zaoszczędzimy na serwisie. – Miś, ale to Clio takie ładne, hmm… może kupimy Clio? – ... Czy ja wyglądam na kobietę, żeby jeździć Clio?! Nie wiesz że faceci muszą mieć duże samochody?!
– i tak dalej), a może i ze względu na słuszny już wiek, zacząłem się interesować motoryzacją. A że kupiłem przypadkowo na lotnisku przed wyjazdem na wakacje “Åšwiat według Clarksona”, i przeczytawszy, stwierdziłem że Jeremy swój chłop i poczucie humoru ma zdecydowanie w moim stylu, zacząłem oglądać Top Gear na YouTube (telewizor nam wysiadł, więc nawet nie wiem czy ciągle toto puszczają na TVN Turbo... yyy… sprawdziłem, puszczają!). Dziś po obejrzeniu przy wieczornej szklaneczce kilku fragmentów, postanowiłem wleźć na stronę Top Gear i uczyniwszy to, przeczytałem “Team Profile”, czyli informacje o zespole prowadzącym program. I cóż jest napisane w profilu Stiga (czyli pilota rajdowego, oblatywującego samochody testowane w Top Gear na specjalnym torze wyścigowym)? Otóż to:
Some say he urinates 98 RON petrol, and that he can smell corners. No one knows when the Stig was born, or how. But we do know why he was placed upon the Earth. To drive quickly. He has a penchant for prog rock, and rumour has it, likes his eggs sunny side up.

Boję się otworzyć lodówkę, żeby pałeczki z kurczaka nie zagrały mi wstępu do 6:00 Dreamów. Bo nasi są wszędzie. ;)

Gubię się w kontach

Hilfe! Szukam gdzie się da, ale nie mogę znaleźć programu, który by mi odpowiadał.

A chodzi o program do zarządzania finansami osobistymi. Kupując komputer, dostałem z nim Microsoft Money. Jestem zwolennikiem teorii, że jak ma się coś, co działa, to lepszego nie trzeba, więc nie szukałbym innego, gdyby nie jeden problem.

Otóż zarabiam w €. Kartę kredytową mam w €. Za niektóre usługi (hosting) płacę w $. Ania zarabia w PLN. Ale, co jest źródłem problemu, rachunki płacimy zarówno w € (za obsługę kont w Irlandii) i w PLN (czynsz, prąd, gaz, telefony itd).

W Microsoft Money można ustawić różne waluty dla różnych kont, ale jedna waluta jest ustawiana jako “podstawowa”. Inne waluty są automatycznie przeliczane na podstawową (wprowadza się kurs, który może być aktualizowany automatycznie przez Internet). No dobra, to logiczne. Ale jak się chce już dodać rachunek do zapłacenia, to nie można wybrać, w jakiej on ma być walucie. To samo z pensją – jedno i drugie jest w walucie domyślnej, więc jak się ustawi € jako walutę domyślną, i chce się ustawić, że się zarabia €10, to spoko, ale co z zarabianiem w PLN? Nie ma opcji ustawienia waluty (chyba że ja ślepy jestem, co nie jest wykluczone).

To jeszcze pół biedy, ale gorzej jest z rachunkami. Jak chcę wprowadzić że rachunek za telefon wynosi, dajmy na to, 666 PLN, to MS Money rozumie, że to €666, czyli 2500 PLN. I nic się z tym nie da zrobić. Albo ja po prostu nie umiem.

No i dla tego szukam jakiegoś programu do zarządzania finansami, który by pozwolił na takie hocki-klocki. Może być pod Windę, może być pod Mac OS X. Any ideas?

EDIT: Okazało się, że Money sobie poradzi, wystarczy polskie rachunki opłacać z polskiego konta. Tommy, dzięki za inspirację :)

Telefonia, pożal się Boże – finał?

Dziś przypadkowo rzuciłem okiem na liveboxa i coś za dużo diod mi tam świeciło. Co się okazuje? Włączyli nam telefonię VoIP. Nikt się nie pofatygował, żeby zadzwonić i powiedzieć że już działa. Całe szczęście, że teraz livebox stoi na wierzchu, nie tak jak kiedys, schowany, bo byśmy nie zauważyli nie wiem jeszcze jak długo (czekaliśmy na obiecany telefon z TP, informujący nas, czy coś da się z “naszym” problemem zrobić).

Teraz czekam więc tylko, kiedy toto bez zapowiedzi wyłączą.

Telefonia, pożal się Boże – ciąg dalszy, a jakże

Oj, biedny, biedny ten pan, który dziś miał nieszczęście odebrać telefon jak zadzwoniłem na infolinię Neostrady.

Po kolei: zadzwoniłem i powiedziałem że to i to, że sprawa już jest ponoć przekazana do działu technicznego, i że miałem dziś zadzwonić się dowiedzieć co i jak z tym zgłoszeniem. Zostałem standardowo poproszony o chwilę cierpliwości, która tym razem trwała kilka ładnych minut (zazwyczaj, trzeba przyznać, załatwiają wszystko szybko).

Po tej “chwili” konsultant poinformował mnie, że sprawa jest przekazana do “komórki wewnętrznej” (khm… i na to potrzebowałeś, człowieku, kilku minut? Przecie właśnie ci to powiedziałem!). Powiedział również, że właśnie rozmawiał z osobą, która się moim problemem zajmuje, i że mam dowiadywać się o rozwiązanie problemu za jakieś... 2 tygodnie. Słownie: DWA TYGODNIE.

AAAAAAAAARGH

Do tego, żeby sobie klient TP nie pomyślał, że się o niego dba, nie istnieje żaden inny (poza infolinią) numer telefonu, pod który mógłbym zadzwonić, żeby się dowiedzieć szczegółów. Nie i koniec. Od tego jest infolinia (no dobra, jakiś sens to ma, ale nie wtedy, gdy infolinia potrafi tylko powiedzieć “proszę zadzwonić jutro… proszę zadzwonić za kilka dni… proszę zadzwonić jutro… proszę zadzwonić za dwa tygodnie…”).

Gdyby nie to, że kupiliśmy aparat telefoniczny specjalnie do tej, pożal się Boże, usługi, dawno bym ich posłał w diabły. A tak – idę czytać dokładnie umowę. Swoją drogą, bardzo dziwiło mnie, że jest w niej tyle paragrafów o reklamacjach – no i proszę, już mnie nie dziwi. Pieprzysz uczy się całe życie.

NP: Disillusion – Gloria

Nie wytrzymałem

Nie wytrzymałem. Obiecywałem sobie, że nie będę komentował sytuacji politycznej w .pl, bo po pierwsze, i tak nie będzie to miało na nią żadnego wpływu, a po drugie, jeszcze mnie zamkną w szafie i dowiem się, że uczestniczyłem w zamordowaniu Papały albo zgoła Popiełuszki.

Ale to, co dziś rano przeczytałem przy kawie, już przechodzi ludzkie pojęcie. Będę więc od teraz zrzędził również politycznie.

A oto, co, ratatam, ratatam, ratatatatatatam, wytrąciło mnie z równowagi:

Dinozaury żyły w tych samych czasach co ludzie – przecież Polacy zapamiętali smoka wawelskiego – mówił w sobotę ojciec ministra edukacji narodowej, europoseł LPR Maciej Giertych. [...] Badania pokazują, że dinozaury były współczesne ludziom. Ze wszystkich kultur docierają informacje, że je pamiętamy. Szkoci – potwora z Loch Ness, my – smoka wawelskiego, a Marco Polo pisał, że smok był zaprzężony do karety cesarskiej w Chinach [...]
(źródło: onet.pl)

Jakby ktoś nie wiedział, to część argumentacji przeciwko teorii ewolucji. Czy muszę dodawać, że pojawiły się głosy, że w szkołach powinno się mówić dzieciom / młodzieży, że Darwin to ściemniacz?

Telefonia, pożal się Boże

Pracuję dla irlandzkiej firmy, więc muszę często dzwonić do Irlandii. W kontaktach z biurem wystarcza Skype Video, ale do klientów dzwoniłem najpierw używając SkypeOut, a potem przerzuciłem się na VoipStunt.

Mamy w domu Neostradę i bardzo sobie chwalimy (tak, wiem, dziwne :)). Potrzebowaliśmy router bezprzewodowy, a nie bardzo był sens go kupować, bo umowę z TPSA mamy jeszcze tylko na kilka miesięcy, to wzięliśmy sobie za złotówkę na miesiąc Liveboxa.

No i się zaczęło. Co jakiś czas dzwoni ktoś z TPSA z propozycją nowych usług. Jak zadzwonili z propozycją darmowej Videostrady (video on demand, czyli reklamowana w TV “wypożyczalnia filmów bez wychodzenia z domu”), to w pierwszej chwili się skusiliśmy, ale zepsuł nam się telewizor, więc dalim sobie spokój.

Jakiś czas później (6 czy 8 października) zadzwonił pan z TPSA, proponując telefonię internetową. Początkowo nie chciałem, ale doszedłem do wniosku, że skoro istnieje opcja z zerowym abonamentem, to i Ani i mnie będzie wygodniej dzwonić za granicę z telefonu niż za każdym razem włączać komputer / program. Zresztą Ania nie lubi siedzieć przy komputerze jak dzwoni, a przy używaniu słuchawki bluetooth Windows XP nam siada (BSOD! Ja chcę porządnego Maka!).

No więc pan powiedział że umowę wyśle pocztą, trzeba ją podpisać i zanieść / wysłać do salonu. Salon mamy pod nosem, więc jak przyszła (po strasznie dłuuugim czasie, w którym wspomniany pan zdążył 3 razy do nas zadzwonić i zapytać czy już dostaliśmy), zanieśliśmy ją od razu (w sobotę, 14 października) do salonu i przekonani, że wszystko ok, polecieliśmy kupić drugi aparat telefoniczny.

Zgodnie z instrukcją dołączoną do umowy, usługa powinna zostać uruchomiona zaraz po zarejestrowaniu dokumentów w salonie. Kupiliśmy drugi telefon i wieczorem sprawdzamy czy toto działa – oczywiście, nie. Wszystko zrobiliśmy zgodnie z instrukcją, ale widać nie wystarczyło, więc zadzwoniłem do “supportu”. Pani w supporcie próbowała mi zadawać pytania “dla debili” – ale za to jej nie winię – i powiedziala ze czasem ta aktywacja trwa nawet kilka godzin i prosi o cierpliwosc do nastepnego dnia. No to ok… Czekamy.

Następnego dnia – w niedzielę, 15 października, około południa, zadzwoniłem znów “na support” i pytam, czy coś z tym zrobią. Dowiedziałem się, że “jest przebudowa systemu i potrwa to kilka dni”... No to, już zgrzytając zębami, czekamy.

Wydaje mi sie ze jeszcze dzwoniłem w poniedziałek rano, ale nawet już nie pamiętam dokładnie. Żadnych nowych informacji, w każdym razie, nie było. Chyba tego samego dnia zadzwonił pan z TPSA zapytać, czy przyszła w końcu umowa, co napełniło mnie podejrzeniami, że cholerne dokumenty nie zostały zarejestrowane w salonie – może paniusi która je od nas odbierała, nie chciało się wklepać zgłoszenia? Ja wiem, ze facet jest z działu sprzedaży, a nie pomocy technicznej, ale jak powiedziałem, że “nie działa i powiedziano nam to i to i chyba nie powinno tak być, prawda?” – szybko zakończył rozmowę.

Dzisiaj, w niedzielę 22 pazdziernika, wstajemy, a tu coś jakby nie tak z liveboxem – pierwszy raz zresztą, dotąd wszystko sprawowało się bez zarzutu. Świecą się wszystkie diody kontrolne (nie powinno tak być). Zrestartowałem liveboxa, wszystko ok, ale cos mnie tknęło. Zalogowałem się na panel użytkownika na neostrada.pl i co widzę? Zaczął działać link “telefonia internetowa tp”. Po wejściu na tę stronę panelu widać “Wsytąpił Błąd – Nie można pobrać informacji z Platformy” (pisownia oryginału zachowana). “Platforma” to po prostu livebox, więc sprawdzam czy może tam coś trza aktywować – ale nie.

Dzwonię do supportu, i słyszę, że “są restartowane serwery usługi, restart będzie zakończony około godziny 14 i wtedy bez problemu powinien pan być w stanie aktywować usługę”.

Godzina 14:55, jak można się domyślić, ciągle to samo. Nie mam siły już dzwonić do tpsa, bo jeszcze kogoś op*****lę.

Myślałem o tym, żeby opisać to wszystko supportowi emailem, żeby dostac odpowiedź na piśmie, ale link “kontakt” w panelu neostrady oczywiscie dziś nie działał (“Nie znaleziono strony o takiej nazwie”). Tak samo jak link “Pomoc”.

No to dzwonię znów do “supportu”. Tym razem wzięto ode mnie adres MAC i numer seryjny liveboxa i powiedziano, że sprawa jest skierowana do działu technicznego, który do mnie zadzwoni… eee… nie, jednak ja mam zadzwonić. Jutro około 18 – 19.

Ciąg dalszy nastąpi. Zna ktoś dobrych providerów szerokopasmowego internetu w Poznaniu, na Jeżycach?

2050

Czytając dziś rano na onecie, co też się dzieje w naszym domu wariatów na Wiejskiej, trafiłem na reklamę pewnej akcji organizowanej przez WWF. Zawsze byłem trochę zaangażowany (emocjonalnie ;> ) w takie akcje. A przynajmniej od czasu, gdy przeczytałem laaaata temu naklejone w drogerii na szybę ksero, krzyczące, że Gilette morduje takie małe króliczki. Pominę już fakt, czy inne firmy kosmetyczne testują kosmetyki w inny sposób, czy nie; w każdym razie od tego czasu nie używam Gilette, chyba że mam do wyboru golenie się mydłem i scyzorykiem.

Tak czy inaczej, jeśli kogoś obchodzą takie różne environmental issues itp, polecam zerknąć na to, jak będzie wyglądała mapa świata w 2050 roku i poradnik o tym, jak oszczędzać energię w domu.