Dzizus, co za tydzien
No, masakrystyczny normalnie. Poniewaz szanowny szefo raczyl wyjechac sobie na tydzien na narty, biedny Pieprzysz zostal postawiony w stan najwyzszej gotowosci, czyli zmuszony do udawania menadzera przez ten tydzien. I wez tu, czlowieku, zalatwiaj sprawy druku broszury, wartego €20.000, jak nie masz zielonego pojecia, o co chodzi. No, moze nie ze zielonego pojecia nie mialem, miszczu zostawil niby jakies wskazowki i w ogole, poradzilismy se niezle, ale wyobrazcie sobie Polaka zarzadzajacego irlandzka filma po angielsku 8/ Normalnie masraka, jak mówi MarCin... Bueh.
Czegos mnie to w zasadzie musialo nauczyc, bo na poczatku tygodnia mialem nastawienie “Moge to robic po polsku, ale po angielsku i w Irlandii – nigdy!”. We wtorek juz mi sie zaczelo podobac, a w czwartek rzondzilem pelna geba, he he he :) Biedni Riyadh i Dave… ;) Chociaz bez nich bym se pewnie nie poradzil, to mieli ze mna przerabane, bo swoim panikarskim zwyczajem musialem sie co 5 min upewniac czy wszystko jest w porzadku i czy na pewno zalatwilismy wszystko tak jak mialo byc.
No wiec przychodze co dzien do domu coraz bardziej zmeczony, a tu jeszcze Niunia chora :( Ech… No i wczoraj skonczylo sie na tym, ze ugotowalem rosolek na caly weekend i teraz biedna Ania zmuszona bedzie go jesc. 8P
Z rzeczy muzycznych: rozwalil mnie na kawalki niejaki Sybreed. Polecam, jesli ktos lubi Meshuggah, Fear Factory i takie tam, nie chce mi sie myslec nad innymi odniesieniami. Ogolnie ciezko, melodyjnie (albo czasem amelodyjnie ;)), polamanie, matematycznie, cybernetycznie, dolujaco i z nieziemskim wykopem.
Aha, czytam Kod Leonarda Da Vinci (czy jak go sie tam pisze). MNIAM. Dawno takiej dobrej ksiazki nie czytalem, nawet biorac pod uwage fakt ze nie lubie czytac po angielsku… Hm. Nie lubie? Od czasu jak przeczytalem Requiem For A Dream, nie sadze ze ksiazki maja ten sam klimat po polsku. W sumie nigdy tak nie sadzilem, ale teraz juz ten “oryginalny” klimat mi nie przeszkadza.
Dobra. Dosc na dzis, ide se do doma czytac ksiomszke i przytulac sie do chorej Krolewny. Za pol godzinki, ino wygonimy z biura klienta. K***a, kto drukuje i laminuje jakies £”$%^&* kartki w piatek o 17?! Debile. ;)
NP: drukarka szatanistycznie szura papierem





