Archiwum miesiąca January, 2005

Dzizus, co za tydzien

No, masakrystyczny normalnie. Poniewaz szanowny szefo raczyl wyjechac sobie na tydzien na narty, biedny Pieprzysz zostal postawiony w stan najwyzszej gotowosci, czyli zmuszony do udawania menadzera przez ten tydzien. I wez tu, czlowieku, zalatwiaj sprawy druku broszury, wartego €20.000, jak nie masz zielonego pojecia, o co chodzi. No, moze nie ze zielonego pojecia nie mialem, miszczu zostawil niby jakies wskazowki i w ogole, poradzilismy se niezle, ale wyobrazcie sobie Polaka zarzadzajacego irlandzka filma po angielsku 8/ Normalnie masraka, jak mówi MarCin... Bueh.
Czegos mnie to w zasadzie musialo nauczyc, bo na poczatku tygodnia mialem nastawienie “Moge to robic po polsku, ale po angielsku i w Irlandii – nigdy!”. We wtorek juz mi sie zaczelo podobac, a w czwartek rzondzilem pelna geba, he he he :) Biedni Riyadh i Dave… ;) Chociaz bez nich bym se pewnie nie poradzil, to mieli ze mna przerabane, bo swoim panikarskim zwyczajem musialem sie co 5 min upewniac czy wszystko jest w porzadku i czy na pewno zalatwilismy wszystko tak jak mialo byc.

No wiec przychodze co dzien do domu coraz bardziej zmeczony, a tu jeszcze Niunia chora :( Ech… No i wczoraj skonczylo sie na tym, ze ugotowalem rosolek na caly weekend i teraz biedna Ania zmuszona bedzie go jesc. 8P

Z rzeczy muzycznych: rozwalil mnie na kawalki niejaki Sybreed. Polecam, jesli ktos lubi Meshuggah, Fear Factory i takie tam, nie chce mi sie myslec nad innymi odniesieniami. Ogolnie ciezko, melodyjnie (albo czasem amelodyjnie ;)), polamanie, matematycznie, cybernetycznie, dolujaco i z nieziemskim wykopem.

Aha, czytam Kod Leonarda Da Vinci (czy jak go sie tam pisze). MNIAM. Dawno takiej dobrej ksiazki nie czytalem, nawet biorac pod uwage fakt ze nie lubie czytac po angielsku… Hm. Nie lubie? Od czasu jak przeczytalem Requiem For A Dream, nie sadze ze ksiazki maja ten sam klimat po polsku. W sumie nigdy tak nie sadzilem, ale teraz juz ten “oryginalny” klimat mi nie przeszkadza.

Dobra. Dosc na dzis, ide se do doma czytac ksiomszke i przytulac sie do chorej Krolewny. Za pol godzinki, ino wygonimy z biura klienta. K***a, kto drukuje i laminuje jakies £”$%^&* kartki w piatek o 17?! Debile. ;)

NP: drukarka szatanistycznie szura papierem

Komentarze (11)

Gniazdko

Jeszcze tylko chciałem powiedzieć, że spędziwszy dziś z Niunią godzinkę na stronie biura architektonicznego Archipelag, doszliśmy do wniosku, że żaden projekt nam nie odpowiada i trzeba będzie zapłacić architektowi, żeby nam zaprojektował to, co chcemy :] A w zasadzie wiemy, co chcemy, więc rzeczony architekt nie będzie miał z nami zbyt wielkiego kłopotu. Wojtek podpowiedział nam, że przecież mamy znajomą Panią Architekt... No i zobaczymy ;) Droga chyba do tego jeszcze długa, ale czas już myśleć. A co ;)

Komentarze

Another brick in the wall

To właściwie powinna być notka z wczoraj, ale co tam. No więc, jak pewnie część z prowadzę sobie webring. Napisał do mnie wczoraj webmaster zespołu Carrion, zgłaszając stronę do webringu, i od razu powiem, że nie w stronie rzecz. Jak to zazwyczaj robię, wlazłem na stronę zespołu i ściągnąłem jakąś empetrójkę, żeby sprawdzić, czy zespół pasuje do profilu webringu.

No i miałem, jak to mówią Irlandczycy, “jawdrop”, czyli szczęka wylądowała mi na sznurówkach.

Od razu ściągnąłem resztę mp3 ze strony i zajefajny teledysk. Jak ktoś lubi Soilworka, te “ciemniejsze” klimaty Dream Theater i polską Comę, to biegiem ściągać. “Słuchacze muzyki bardziej ambitnej”, co w tym wypadku akurat równoznaczne jest z “ci, którzy się nie znają” ;), niech mi nic nie mówią bo i tak nie dotrze :P Jak dla mnie, po Riverside, Comie i Division By Zero, kolejny ÅšWIETNY po prostu polski zespół. Szkoda, że jeszcze nic nie wydali (poza splitem z niejakim Lilith, ale co mnie tam split), ale jeśli coś wydadzą, kupię jako pierwszy :>

NP: Carrion

Komentarze (5)

Ziew

No to Elizka pojechała, ale pewnie za czas jakiś przyjedzie na stałe, bo bardzo jej się w Irlandii spodobało (czemu wcale się nie dziwię :) ). Siedzę se w niedzielny poranek przy komputerze, zamiast wylegiwać się w łóżku – projekt czeka :/ – i nagrywam płyty usiłując zrobić trochę wolnego miejsca na dysku, żeby mi Photoshop jako tako jeszcze działał. I tak se myślę, że jakiś czas temu mój nieoceniony brat zapodał mi spis płyt wydanych w 2004 roku, i właśnie, że go teraz znajdę i wybiorę sobie własną Top Ten :)

  1. Ayreon – The Human Equation

  2. Samael – Reign Of Light

  3. Coma – Pierwsze Wyjście Z Mroku

  4. Indukti – S.U.S.A.R.

  5. Fear Factory – Archetype

  6. Meshuggah – I

  7. Scarve – Irradiant

  8. Dead Soul Tribe – The January Tree

  9. Dreamscape – End Of Silence

  10. In Flames – Soundtrack To Your Escape

  11. Paatos – Kallocain

  12. Pain Of Salvation – Be

  13. Rammstein – Reise, Reise

  14. Bloodbath – Nightmares Made Flesh

  15. Fates Warning – FWX

  16. Marillion – Marbles

  17. Cea Serin – Where Memories Combine

  18. Devolved – Calculated

  19. Caliban – The Opposite From Within

  20. Pain Of Salvation – 12:5

  21. Slipknot – Vol. 3

  22. Archive – Noise

  23. 7for4 – Time

Top Twenty Three mie wyszło. No i co z tego ;)

Komentarze (3)

Ale fajnie

ze juz nie musze pamietac o glosowaniu.

Komentarze