No, to mam wolne! :)

Piotr Parzysz, 24.12.2004, w kategoriach: Ogólne

W czwartek rano przyleźlim do pracy jak zwykle, usiedlim, a miszczu szefo mówi do nas “tu macie prezenty, ale nie myślcie o nich jako o prezentach tylko jako o premii na Gwiazdkę”. No i zmiękłem, bo po rozpakowaniu prezentu gapiłem się na niego w dzikim szoku przez kilka sekund. Drukarka HP. فał :)

Po trzech godzinach udawania że pracujemy i usiłowań przetransferowania Jingle Bells zagranego… khm, pierdnięciami, na telefony chopoków w biurze, pojechalim na dwa kufelki Guinnessa do pobliskiego pubu The Old Mill. Tego samego, w którym mieliśmy tydzień wcześniej Christmas Party. No i po tych dwóch piwkach Pieprzysz polazł jeszcze w stanie nieco nietrzeźwym na zakupy, niosąc laptopa, pod pachą pudło z drukarką i w drugiej ręce torbę z butelką wina, co ją dostał też w biurze. Brrr.

A potem to już tylko kupiliśmy piękną chujinkę, przynieślim do domu i postawilim na podwórku. No i jakby nie było dość popołudniowych piwek, a już tym bardziej zeszłotygodniowego Christmas Party, dzień przed Wigilią (czy też, jak to się ktoś ostatnio “przejęzyczył”, “Waginą” ;)) poszliśmy z Niu na kolejne Christmas Party – tym razem z Anią i Wojtkiem, no i Larrym, Philem, Manju, Seanem i córką Larry’ego – Laurą, czyli ogólnie rzecz biorąc, załogą firmy w której pracuje Dru. Fajnie było bardzo, tyle że kolejne 3.5 Guinnessa wypite na prawie pusty żołądek spowodowało, że obudziłem się dziś – jak zwykle po jakimś tam piciu – o 5 rano i przeżyłem oprawianie choinki, sprzątanie i gotowanie (no, to mnie w sumie ominęło ;)) w stanie lekkiego odrętwienia. Fuj.

Dżizus, jakże odrażające są opowieści ochleja ;/ Anyway, przed nami kilka dni spokoju, do pracy wracamy 4 stycznia… A wcześniej – w niedzielę jedziemy do Maynooth odwiedzić Maćka, potem 28 wieczorem przyjeżdza Elizka… Wesoło będzie :) Ale w międzyczasie będę robił coś, co już dawno chciałem: NIC :P